Esej o DURIANIE !

Ponoć obecnie popularny wśród dzieci, na Dalekim Wschodzie nazywany jest Królem Owoców. Jest to dosyć duży owoc, czasami waga dochodzi do paru kilogramów, w charakterystycznej skorupie z kolcami. Znany jest na całym świecie dzięki swemu charakterystycznemu zapachowi, a nawet smrodowi (dla niektórych, ale o tym później). 



Na Sri Lance obowiązuje pewien specyficzny podział - Buddyści unikają go, jednak Muzułmanie uwielbiają. Ponoć pomaga w libido i płodności... Z resztą dużo jest teorii na temat "płodnych" pokarmów w Azji. Z racji iż Buddystów jest więcej na Sri Lance, nie jest wszędzie dostępny. 

Okej. Pierwsza reakcja niektórych ludzi może wyglądać właśnie tak jak na zdjęciu, jednak ciekawe jest to, że ten zjawiskowy owoc jest odbierany przez każdego w inny sposób. Jedni czują zapach soku ze śmieci, inni zgiłe jajko. 

Stwierdziliśmy, że raz się żyje (YOLO), i spróbujemy. Pech chiał, że noc wcześniej popiliśmy, a duriana nie można mieszać z alkoholem. O skutkach przekonaliśmy się podczas drogi powrotnej. 

Podobnie jak z zapachem, smak również jest dla każdego nieco inny. Nie przypomina to ani w smaku, ani w konsystencji niczego, co wcześniej jadłem. Jest dosyć maziowaty, słodki, z lekkim posmakiem czosnku. Stwierdziłem, że w sumie smaczny, jednak polecam ograniczyć się do kawałka. Większe ilości grożą ... problemami. 



Natomiast w Azji Południowo-Wschodniej (Wietnam, Tajlandia) na duriana można się natknąć praktycznie wszędzie i to w przeróżnej postaci! Jako wafelki, ciastka, cukierki, a nawet... LODY. Tak, lody! 



Jak usłyszałem to od Wietnamczyka o imieniu Pink, myślałem, że umrę z podziwu. Po Sri Lance durian wśród moich przyjaciół stał się legendą. Po zjedzeniu go pojechaliśmy na pola herbaty (góry) i śmialiśmy się, że jak ktoś spadnie z wysokości, pęknie i zostanie mały, zielony duriankowy obłoczek (wiem, abstrakcja, ale musiałem). 

Najwięcej durianów widziałem chyba w Chinatown, w Bangkoku, sprzedają go w plastikowych tackach, owiniętych grubą folią. Ku zdumieniu, takie szczelne opakowanie stosowane jest, aby durian po prostu nie wysechł. 




Podejrzewam, że w Chinach również przepadają za durianem - mieliśmy przesiadke właśnie w Chinach. Obywatele tego państwa wychodzili wręcz z całymi reklamówkami suszonych durianów kupionych na duty free... smacznego!

W niektórych hotelach oraz na pokład samolotów wnoszenie duriana jest zabronione, oraz zagrożone grzywną!! W jednym hotelu chciałem sobie schłodzić piwo, po otworzeniu lodówki myślałem, że zwymiotuję. Już wiem, po co ten zakaz :) 

Po roku, zawsze jak przechodzę obok kosza na śmieci, przypomina mi się durian. Wzruszające. 

Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i chcesz więcej, daj lajka :) 

Cheers!! 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Skomentuj!